fot. Ariel Szydłowski

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z naszym bramkarzem Oskarem Rechtziegel, w którym m.in opowiada jak to się stało, że w pierwszych latach przygody z piłką grał w polu. 

A.Sz. To już ponad 2 miesiące jak cały piłkarski świat stanął w miejscu. Tęsknisz za meczami i cała otoczką, która wytwarza się w dniu meczowym?

O.R. Myślę, że każdy w tym momencie tęskni za meczami i emocjami, które sprzyjają podczas grania czy oglądania. Podczas sezonu mecze były naszym "świętem" i podsumowaniem pracy wykonanej w tygodniu. Chyba nikt nie wyobrażał sobie, że runda wiosenna będzie wyglądać w taki sposób jak to się właśnie dzieje. Miejmy nadzieję, że rozgrywki wrócą jak najszybciej.

Tydzień temu udało się wrócić do piłkarskich treningów. Jak one wyglądają?

To prawda, trenujemy już tydzień na własnych obiektach. Z radością się tutaj wróciło i z wielkim głodem do piłki. Na ten moment trenujemy w trzech osobnych grupach sześcioosobowych. Do dyspozycji mamy boiska numer 1 oraz 2, a także orlik. Co 30 min mamy rotacje, aby wszyscy wykonali taką samą jednostkę treningową. Mam jednak nadzieje, że za jakiś czas wrócimy do treningów w większych grupach. 

Liczysz jeszcze, że liga wróci? W sumie w zawieszeniu pozostają tylko rozgrywki na poziomie 3 ligi.

Chcielibyśmy bardzo wrócić do dogrania i dokończyć sezon. Niestety koronawirus cały czas nie odpuszcza, co może nie pozwolić na dokończenie lig. Rozgrywki 3 ligi są półprofesjonalne, więc ciężko mi powiedzieć czy wszystkie kluby są na tyle zabezpieczone aby przestrzegać wszystkich wymogów związanych z pandemią, a w tym momencie zdrowie jest najważniejsze.

Wróćmy do przeszłości. Rok 2009 i trafiasz do Chemika. Jak to się stało, że w ogóle trafiłeś do Polic?

W 6 klasie podstawówki będąc zawodnikiem Lecha Czaplinek, grałem w kadrze Zachodniopomorskiego ZPN-u i zostałem przez trenera kadry zaproszony na zimowy turniej halowy, który odbywał się w Szczecinie na ul. Hożej. Jadąc na turniej kompletnie nie wiedziałem w jakiej drużynie mam zagrać i jak to będzie wyglądało. Na miejscu dowiedziałem się, że trener z Chemika, chce mnie swojej drużynie. Akurat wtedy trenerem drużyny rocznika 1996 był obecny prezes klubu Przemysław Korotkiewcz. Wydaję mi się, że zostawiłem po sobie dobre wrażenie, ponieważ po turnieju mieliśmy kontakt ze sobą co wraz z przyjściem do gimnazjum wtedy jeszcze ZCE zaowocowało zmianą barw na żółto-zielone.

Po 10 latach wróciłeś do Chemika odchodząc ze Świtu Szczecin. Co ciebie skłoniło do powrotu?

Nie było jakiś większych powodów na zmianę barw. Przychodząc tutaj, znałem sporo zawodników więc wiedziałem, że będę tutaj się dobrze czuł. Również wizja trenera co do zespołu podobała mi się, co tylko zwieńczyło transfer.

O pozycję pierwszego bramkarza w klubie walczysz z Patrykiem Brzozowskim. Jak wygląda wasza rywalizacja?

Nie ma pomiędzy nami żadnych złych relacji. Obydwoje ciężko pracujemy na treningach, aby jak najlepiej wypaść i dać argumenty sztabowi, żeby postawili akurat na nas. Taka rywalizacja jest potrzebna, bo jeden drugiego nakręca i napędza do jeszcze cięższej pracy na treningu, co skutkuje ciągłym podnoszeniem umiejętności.

Czy od samego początku wiedziałeś, że chcesz zostać bramkarzem? Miałeś może swojego idola?

Pierwsze 2 lata mojej przygody z piłką byłem zawodnikiem z pola. Grałem przeważnie na lewej stronie obrony bądź pomocy. Zdarzały się nawet sytuacje, gdzie trener potrzebował abym zagrał na środku obrony. Ten sam trener prowadził WF w szkole podstawowej, gdzie zorganizował turniej międzyklasowy, który trwał parę tygodni. Na tych rozgrywkach szkolnych stawałem przeważnie na bramce i dość dobrze mi szło. Trener zauważył potencjał we mnie i zmienił pozycję, co zostało po dziś dzień. Moim idolem bramkarskim był Iker Casillas. Zawsze podziwiałem jego pewność siebie i wspaniałe interwencje. Genialny bramkarz. 

Oskar Twoje mocne i słabe strony? Oczywiście jeżeli są jakieś słabe strony?

Nie lubię mówić o sobie i to jest trudne dla mnie pytanie. Na pewno do mocnych stron mogę zaliczyć granie nogami, przesuwanie się na boisku, komunikacja z zawodnikami jak i również szybko odnajduję się w nowych otoczniach. Do słabszych stron niestety należy może nie samo granie na przedpolu, a bardziej wychodzenie do dośrodkowań. Trudnym elementem, który chcę poprawić jest decyzyjność podczas meczów, ponieważ nie zawsze podejmuję odpowiednią decyzję do danej sytuacji.

Oskar dziękuje za rozmowę. 

Dziękuje. 

Partnerzy i współpraca

  PARTNER GŁÓWNY   
 

   
     
  PARTNER STRATEGICZNY    
    
     
  SPONSOR KLUBU  
 

 

     
  PARTNER KLUBU